Zima za oknem, więc żeby ją przetrwać, ogrzewam się ciepłymi ludźmi, ciepłymi dźwiękami i ciepłymi filmami. A, że zima nie sprzyja koncertom, raczę się filmami. Tymi w kinie i zaległymi na DVD. Po serii mocnych "męskich" tytułów, takich jak "Bękarty wojny" czy "Wino truskawkowe", czas na kino lekkie i przyjemne, jakim jest niewątpliwie ciepły obraz "Once".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz