piątek, 7 maja 2010

Keith Jarrett

Geniusz fortepianu, jeden z moich ulubionych muzyków jazzowych. Geniusz, bo jak nazwać inaczej trzyletniego chłopca grającego na fortepianie, a kilka lat później komponującego? Wspaniały improwizator.
Grał w zespole Charlesa Loyda, a później krótko z Milesem Davisem. Podobno to w jego zespole, Keith polubił elektryczny fortepian. Nagrał wiele solowych płyt dla ECM, jak również ze Standards Trio: z basistą Garym Peacockiem i perkusistą Jackiem DeJohnette'em.
Podobno jego kompozycja z 1975 roku - "The Köln Concert", jest najlepiej sprzedającą się solową płytą w historii jazzu. Ostatnia jego płyta to zapis dwóch koncertów, bardzo osobisty "Testament". Miejmy nadzieję, że jest to tylko pożegnanie z żoną, a nie z muzyką.
Jeśli ktoś jeszcze nie zna jego muzyki, to proszę wysłuchajcie koncertu z Köln. Ciary na plecach, łza w oku i uśmiech na buzi. Sama radość. Ach, za to właśnie kocham muzykę!


7 komentarze:

  1. Koln, La Scala, Paris, Testament - nie wiem w sumie co lepsze.

    A 25 maja wychodzi "Jasmine" w duecie z Hadenem. yummy!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Nigdy mi się chyba ta muzyka nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Mógłby znowu przyjechać do Polski, nie udało mi się nigdy wcześniej być na jego koncercie, a to musi być niezapomniane przeżycie ...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Uspokaja mnie jego fortepian... również poczekam na Jasmine bo i Haden i Jarret- to musi być piękne!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. From Jarret's fan to Jarret's fan, I recommend his latest album with Charlie Haden: Jasmine. In a few words: As simple as beautiful.

    OdpowiedzUsuń na zawsze