wtorek, 1 marca 2011

... na wyczerpanym papierze

Po dłuższym czasie, znów wróciłam do piosenek Osieckiej, a to za sprawą "Listów na wyczerpanym papierze". Dobrze, że ta książka się ukazała, tylko dlaczego tak cholernie mnie wzrusza ta miłość? Trudna miłość Agnieszki i Jeremiego. Piękne listy i piękne słowa. Może tęsknię za taką miłością? Może dlatego, że już w niczym nie widzę radości i sensu? Może dlatego, że wszystko się wyczerpało i nie widzę nadziei? Wiarę już dawno utraciłam, siły też. Jeszcze na chwilę się ocknę, gdy zaświeci słońce, gdy usłyszę piękne dźwięki. Ale to za mało, za krótko, by chciało się żyć... I tak jak Jeremi, tak ja widzę siebie w tych piosenkach.

"I stało się coś okropnego: wszystkie formy pośrednie są między nami niemożliwe. Właściwie "wszystko" albo "nic". Więc tak chodzimy ze sobą i, nie umiejąc przestać, narażamy się na to, że całą jesień przetańczyliśmy na dancingach, a zimę przemarzniemy na Wybrzeżu Kościuszkowskim, żeby przez cały przednówek martwić się w Ogródku Europejskiej. O lecie nie mówię. W moim wieku to już nie ma sensu. Więc proszę Cię, trochę płacząc: Nie dzwoń już do mnie. Już nigdy nie zobaczysz mych oczu za mgłą, odchodzę smutna, zła".

0 komentarze:

Prześlij komentarz